Jak sądzę większość plantatorów Zamojszczyzny, Kielecczyzny oraz Ziemi Przemyskiej zetknęło się już w warunkach polowych ze sporych rozmiarów ryjkowcem, jakim jest szarek komośnik. Problemy związane z jego występowaniem, stały się powszechnie znane. Czas na nowe wyzwanie.
W przeciwieństwie do szarka komośnika skośnik burakowy to „ogólnopolski” szkodnik, którego gąsienice uszkadzają już nieco starsze rośliny na plantacjach buraka cukrowego. Skośnik buraczak (Scrobipalpa ocellatella) to podobny do mola motyl, o rozpiętości skrzydeł zaledwie ok. 12–14mm. Skrzydła są szaro-brązowe, usiane drobnymi ciemnymi plamami z jaśniejszą często pomarańczową otoczką. Tylna para skrzydeł jest jasnoszara.

Jakie warunki sprzyjają rozwojowi skośnika buraczaka?
Motyl zaczyna składać jaja jeśli temperatura wzrośnie powyżej 10°C. Jedna samica w praktyce składa ich zwykle od 50 do 90 sztuk, choć płodność samic sięga nawet 150. Po około 8 dniach następuje wylęg gąsienic, które rozpoczynają żerowanie w obrębie liści sercowych buraka. W Polsce, skośnik buraczak zauważalnie pojawia się od końca kwietnia (z przezimowanych poczwarek), dopiero po nich spotykamy motyle powstałe z zimujących gąsienic. Oznacza to, iż wiosenny lot motyli pierwszego pokolenia jest nieliczny i rozciągnięty w czasie. Pierwsze pojedyncze motyle pojawiają się u nas wcześniej.
Są one jednak na tyle rozproszone, że ich obecność nie ma znaczenia gospodarczego (żerują na wschodzących chwastach komosowatych). Dalszy rozwój kolejnych pokoleń jest uzależniony od bieżących czynników pogodowych oraz mikroklimatu siedliska, w którym się namnaża. W szczególności sum opadów oraz dobowych wartości temperatury.

Susza i wysokie temperatury zwiększają presję szkodnika
Relacje obu tych czynników składają się na wielkość deficytu wody w glebie. Mogą zatem być wykorzystane nie tylko do opisu nasilenia suszy, ale również do oceny zagrożeń wystąpienia skośnika burakowego. Nie jest bowiem tajemnicą, iż wysokie temperatury i deficyt opadów w okresie czerwiec-sierpień sprzyjają namnażaniu się tego motyla.
Lata 2018 oraz 2019 były pod tym względem skrajnie korzystne dla ekspansji skośnika do Polski i dalej na północ Europy. Wcześniej doświadczyli tego zjawiska plantatorzy z Czech. Obserwowali oni u siebie gwałtowny wzrost szkód powodowanych przez skośnika w latach 2017–2018. Dlaczego jest to takie ważne? Otóż pełny cykl rozwojowy jednego pokolenia trwa w warunkach Polski południowej od 50 do 70 dni. Zależnie od temperatury. I to właśnie temperatura jest głównym czynnikiem określającym liczbę pokoleń w sezonie. Natomiast opady, a zwłaszcza ulewne deszcze są wstanie zalać i zniszczyć część gąsienic, żerujących w pobliżu liści sercowych. Kolejne pokolenie pojawia się w czerwcu, a dalszy przyrost jego liczebności zależy od przebiegu pogody. Pojawiające się motyle żyją 12–18 dni i nie muszą pobierać pokarmu, aby złożyć dostateczną ilość jaj. Chociaż przy dostępie do nektaru wydłuża się czas ich życia, a z nim liczba złożonych jaj.
Warto jednak podkreślić, iż temperatury powyżej 30°C bez opadów w okresie wylęgu młodych gąsienic skutkują zwiększoną ich śmiertelnością. Letni lot motyli najłatwiej jest zauważyć w bezdeszczowe dni przed zmrokiem. Ponieważ wraz z kolejnym pokoleniem, liczba motyli i składanych jaj gwałtownie wzrasta – to wzrasta również ryzyko wystąpienia szkód.
Ich maksimum jest osiągane pod koniec lata. Po I dekadzie września gąsienice opuszczają sukcesywnie rośliny i rozpoczynają poszukiwanie miejsca na zimowanie. Pozostają jedynie te gąsienice, którym niewiele brakuje do zakończenia żerowania oraz te, które zdecydowały się diapauzować w reszkach roślinnych lub na obrzeżach pól. Oznacza to, że od połowy września tylko na nielicznych roślinach buraka można spotkać gąsienice. Większość ukryła się już na zimowanie. Natomiast w prognozowaniu zagrożeń na rok następny należy również uwzględnić fakt, iż zimujące dość płytko, bo na głębokości 4–5cm larwy i poczwarki skośnika są podatne na wymarzanie. Zwłaszcza w czasie bezśnieżnych zim.
Monitoring skośnika buraczaka z użyciem pułapek feromonowych
Ustawianie pułapek feromonowych należy zatem rozpocząć nie później jak w połowie czerwca (Polska południowa), zależnie od temperatur. W krajach położonych nieco bardziej na południe niż Polska, niektóre służby zalecają ustawianie pułapek feromonowych już z końcem maja. Jednakże dla nas taki termin jest zbyt wczesny. A ponadto wymaga zakupu większej liczby dyspenserów.
Ważne by dyspenser w pułapce był zawieszony tuż nad podłogą lepową. Przyklejanie dyspenserów do podłogi lepowej jest rozwiązaniem dużo gorszym, gdyż pogarsza emisję „zapachu”. Wymiana lepów podłogowych, w zależności od stanu powierzchni klejącej, powinna następować co ok. 3 tygodnie. Natomiast dyspensera – co ok. 6 tygodni.
Pułapki należy zawiesić na wysokości ok. 30–50cm nad powierzchnią łanu i nie bliżej jak 10–12m od brzegu pola. Tu jednak trzeba podkreślić, iż tylko w nielicznych przypadkach aż połowa z odłowionych na lep motyli z rodziny skośnikowatych jest oczekiwanym gatunkiem szkodliwym. Zwykle odsetek ten jest mniejszy. Dzieje się tak dlatego, że do feromonów obecnie dostępnych w handlu przylatują również gatunki pokrewne. Konieczne jest ich bardzo uważne oznaczenie. Jeśli inspektor stwierdza większą liczbę odłowionych motyli skośnika to powinien potwierdzić ich oddziaływanie również poprzez analizę roślin na plantacji.
Objawy żerowania skośnika buraczaka w buraku cukrowym
Gąsienice uszkadzają liście sercowe pod osłoną wytworzonego oprzędu. W reakcji na uszkodzenia, zaatakowana roślina rozbudowuje głowę korzeniową tworząc przy tym dodatkowe boczne stożki wzrostu. Późnym latem taka odbudowa części zielonych buraka odbywa się już kosztem jakości surowca. Wzrasta też procent roślin porażonych przez choroby. Gąsienice zanieczyszczając głowę buraka stwarzają idealne warunki do wtórnych zakażeń bakteriami i grzybami (między innymi Rhizopus sp.). Odsetek korzeni z wtórnymi infekcjami będzie narastał rok do roku, adekwatnie do ilości zaatakowanych roślin.

Kiedy i czym zwalczać skośnika buraczaka?
Decyzję o terminie zabiegów podejmujemy na podstawie liczebności odłowionych motyli w pułapkach feromonowych oraz lustracji roślin. W Polsce zarejestrowano na tej podstawie kilka insektycydów. Są to: mieszanina acetamiprydu i lambda-cyhalotryny (Inazuma 130 WG, Inpower 130 WG, Nepal 130 WG) oraz chlorantraniliprol (Coragen 200 SC, Inecor 200 SC, Corprima 200 SC, Shenzi 200 SC, Voliam). Należy pamiętać, że zwalczanie skośnika burakowego wykonujemy insektycydem zawsze z pełną dawką adiuwanta w zabiegu średnio kroplistym.
Dodatkowo zwiększamy objętość cieczy roboczej. Wykorzystujemy również strategię zabiegu „na wilgotny liść”. Umożliwia to dotarcie i przeniknięcie cieczy roboczej do podstawy liści sercowych przez oprzęd, pod którym żerują gąsienice. Jeżeli zapewnimy obfite spłynięcie cieczy roboczej pod oprzęd to skuteczność działania niemal każdego insektycydu będzie dostatecznie dobra. Problem w tym, że bez zwiększonej dawki cieczy roboczej oraz bez adiuwantu do sporej części żerujących gąsienic preparat nie dotrze.
Ciekawostką niech będzie fakt, że według wyników badań szwajcarskiego instytutu badawczego Agroscope, już samo nawadnianie uprawy prowadzi do mniejszej inwazji i znacznego zmniejszenia szkód. „Przy wysokiej wilgotności larwy również giną (topią się). Woda jest więc nie tylko najtańszym, ale także najlepszym lekarstwem: Kiedy pojawią się pierwsze objawy, należy nie tylko podlewać glebę podczas suszy, ale także regularnie przelewać liście” – zalecają szwajcarscy inspektorzy.
W zwalczaniu gąsienic skośnika buraczaka stosuje się tam lamba-cyhalotrynę. Jak twierdzą Szwajcarzy, trudność polega na znalezieniu optymalnego czasu do wykonania oprysku. Ważne jest, aby rośliny były wielokrotnie sprawdzane, a gdy tylko pojawią się pierwsze oznaki żerowania letnich gąsienic wykonywany jest zabieg. Zazwyczaj w lipcu.
No cóż, nawadniane plantacje buraka cukrowego – w przeciwieństwie do Szwajcarii – to u nas daleka przyszłość. Warto jednak zauważyć, iż intensywne opady także będą wspomagać zwalczanie skośnika.
Autor: dr hab. Zdzisław Klukowski, prof. UP Wrocław, Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu

